Bardzo miło zaskoczyło mnie dzisiaj odkrycie, że działa w Toruniu kocie hospicjum. Nazywa się oficjalnie "Hospicjum dla Kotów Bezdomnych" i stanowi wyjątkową, miniaturową organizację koncentrującą swoje wysiłki na pomocy dla bezdomnych kotów, ktore nie rokują szansy na wyleczenie. Tym samym hospicjum podejmuje trudny i pomijany społecznie problem niepełnosprawności, ciężkiej choroby i umierania zwierząt, które nie są już ani młode, ani piękne, ale wymagają nieustannej całodobowej opieki i wsparcia. Twórczyni Hospicjum, Agnieszka Szubert (http://kocie-hospicjum.pl/ekipa/) we własnym mieszkaniu gości około 30 hospicjnych kotów i ze wsparciem wolontariouszy sprawuje nad nimi całodobową opiekę. Większość jej podopiecznych jest ciężko chorych lub posiada wady wrodzone uniemożliwiające im samodzielne życie. Opiekunowie hospicjum zapewniają kotom opiekę weterynaryjną, domowe warunki i stały kontakt z człowiekiem. Prowadzą także akcję gromadzenia funduszy na przetrwanie tej oragnizacji i kontynuowanie jej działalności oraz proces adopcji tych kotów, które jednak wyzdrowiały.
“Nie ma nic potężniejszego od idei, której czas nadszedł.”
Victor Hugo
Victor Hugo
czwartek, 25 kwietnia 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
prawa zwierząt
ŚWIATOWA DEKLARACJA PRAW ZWIERZĄTuchwalona 21.09.1977
r. w Londynie przez Międzynarodową Federację Praw
Zwierząt.
Art.1.
Wszystkie zwierzęta rodzą się równe wobec życia i mają te same prawa do egzystencji.
Art.2.
a) każde zwierzę ma prawo do szacunku
b) człowiek, jako gatunek zwierzęcy, nie może rościć sobie prawa do tępienia innych zwierząt lub do ich wyzyskiwania. Ma natomiast obowiązek wykorzystania całej swej wiedzy w służbie zwierząt,
c) każde zwierzę ma prawo oczekiwać od człowieka poszanowania, opieki i ochrony.
Art.3.
a) żadne zwierzę nie może być przedmiotem maltretowania i aktów okrucieństwa
b) jeśli okaże się, że zwierzę musi być zabite, należy je uśmiercić szybko, nie narażając je na ból i trwogę.
Art.4.
Każde zwierzę, które należy do gatunku dzikiego, ma prawo do życia na wolności w swym naturalnym otoczeniu, ziemskim, powietrznym lub wodnym oraz prawo do rozmnażania się. Każde pozbawienie wolności, choćby w celach edukacyjnych, jest z tym prawem sprzeczne.
Art.5.
a) każde zwierzę należące do gatunku, które żyje zazwyczaj w środowisku ludzkim, ma prawo żyć i rosnąć zgodnie z rytmem i warunkami życia i wolności właściwymi dla swego gatunku,
b) każde zakłócenie tego rytmu i tych warunków przez człowieka w celach merkantylnych jest z tym prawem sprzeczne.
Art.6.
a) każde zwierzę, które człowiek wybrał na swego towarzysza, ma prawo żyć tak długo, jak długo pozwala na to jego gatunkowa natura,
b) porzucenie zwierzęcia jest aktem okrutnym i nikczemnym.
Art.7.
Każde zwierzę pracujące ma prawo do pewnych ograniczeń czasu i intensywności tej pracy, do odpowiedniego wyżywienia i odpoczynku.
Art.8.
a) doświadczenia na zwierzętach, które wiążą się z cierpieniem fizycznym i psychicznym niezgodne są z literą prawa zwierząt, zarówno w wypadku doświadczeń medycznych, naukowych, handlowych, jak i wszystkich innych,
b) należy rozwijać i stosować w tym celu zastępcze metody techniczne.
Art.9.
Jeśli człowiek hoduje zwierzę w celach żywnościowych, należy je karmić, hodować, przewozić i zabijać, nie narażając go na niepokój i ból.
Art.10.
a) żadne zwierzę nie może służyć rozrywce człowieka,
b) wystawianie zwierząt na pokaz oraz widowiska z udziałem zwierząt narażają na szwank godność zwierzęcia.
Art.11.
Każdy akt prowadzący do zabicia zwierzęcia bez koniecznej przyczyny jest mordem, czyli zbrodnią przeciwko życiu.
Art.12.
a) każdy akt prowadzący do uśmiercenia dużej ilości zwierząt dzikich jest masowym morderstwem, czyli zbrodnią przeciwko gatunkowi,
b) zanieczyszczenie i niszczenie środowiska naturalnego sieje śmierć.
Art.13.
a) zwierzę martwe należy traktować z poszanowaniem,
b) sceny przemocy, której ofiarą padają zwierzęta, nie powinny mieć wstępu na ekrany kin i telewizji, chyba, że mają inny cel poza samym tylko pokazywaniem, jak gwałci się prawa zwierząt.
Art.14.
a) stowarzyszenia ochrony i opieki zwierząt powinny mieć reprezentantów na szczeblu rządowym,
b) prawa zwierząt powinny być rozpowszechniane na równi z prawami człowieka.
Art.1.
Wszystkie zwierzęta rodzą się równe wobec życia i mają te same prawa do egzystencji.
Art.2.
a) każde zwierzę ma prawo do szacunku
b) człowiek, jako gatunek zwierzęcy, nie może rościć sobie prawa do tępienia innych zwierząt lub do ich wyzyskiwania. Ma natomiast obowiązek wykorzystania całej swej wiedzy w służbie zwierząt,
c) każde zwierzę ma prawo oczekiwać od człowieka poszanowania, opieki i ochrony.
Art.3.
a) żadne zwierzę nie może być przedmiotem maltretowania i aktów okrucieństwa
b) jeśli okaże się, że zwierzę musi być zabite, należy je uśmiercić szybko, nie narażając je na ból i trwogę.
Art.4.
Każde zwierzę, które należy do gatunku dzikiego, ma prawo do życia na wolności w swym naturalnym otoczeniu, ziemskim, powietrznym lub wodnym oraz prawo do rozmnażania się. Każde pozbawienie wolności, choćby w celach edukacyjnych, jest z tym prawem sprzeczne.
Art.5.
a) każde zwierzę należące do gatunku, które żyje zazwyczaj w środowisku ludzkim, ma prawo żyć i rosnąć zgodnie z rytmem i warunkami życia i wolności właściwymi dla swego gatunku,
b) każde zakłócenie tego rytmu i tych warunków przez człowieka w celach merkantylnych jest z tym prawem sprzeczne.
Art.6.
a) każde zwierzę, które człowiek wybrał na swego towarzysza, ma prawo żyć tak długo, jak długo pozwala na to jego gatunkowa natura,
b) porzucenie zwierzęcia jest aktem okrutnym i nikczemnym.
Art.7.
Każde zwierzę pracujące ma prawo do pewnych ograniczeń czasu i intensywności tej pracy, do odpowiedniego wyżywienia i odpoczynku.
Art.8.
a) doświadczenia na zwierzętach, które wiążą się z cierpieniem fizycznym i psychicznym niezgodne są z literą prawa zwierząt, zarówno w wypadku doświadczeń medycznych, naukowych, handlowych, jak i wszystkich innych,
b) należy rozwijać i stosować w tym celu zastępcze metody techniczne.
Art.9.
Jeśli człowiek hoduje zwierzę w celach żywnościowych, należy je karmić, hodować, przewozić i zabijać, nie narażając go na niepokój i ból.
Art.10.
a) żadne zwierzę nie może służyć rozrywce człowieka,
b) wystawianie zwierząt na pokaz oraz widowiska z udziałem zwierząt narażają na szwank godność zwierzęcia.
Art.11.
Każdy akt prowadzący do zabicia zwierzęcia bez koniecznej przyczyny jest mordem, czyli zbrodnią przeciwko życiu.
Art.12.
a) każdy akt prowadzący do uśmiercenia dużej ilości zwierząt dzikich jest masowym morderstwem, czyli zbrodnią przeciwko gatunkowi,
b) zanieczyszczenie i niszczenie środowiska naturalnego sieje śmierć.
Art.13.
a) zwierzę martwe należy traktować z poszanowaniem,
b) sceny przemocy, której ofiarą padają zwierzęta, nie powinny mieć wstępu na ekrany kin i telewizji, chyba, że mają inny cel poza samym tylko pokazywaniem, jak gwałci się prawa zwierząt.
Art.14.
a) stowarzyszenia ochrony i opieki zwierząt powinny mieć reprezentantów na szczeblu rządowym,
b) prawa zwierząt powinny być rozpowszechniane na równi z prawami człowieka.
Etykiety:
empatia,
prawa zwierząt
sobota, 20 kwietnia 2013
Mleko
Mleko to pokarm młodych ssaków w postaci płynnej substancji wytwarzanej przez gruczoły mleczne matki. Gruczoły mleczne samic ssaków zaczynają je wydzielać zaraz po porodzie. Laktacja trwa przez dłuższy czas - przez okres potrzebny dla wykarmienia nowonarodzonego dziecka.
Tragiczny i nienaturalny wyjątek w tej dziedzinie stanowi bydło mleczne, które poddawane jest przez człowieka procesowi sztucznego wzbudzania laktacji - dla uzyskania dużych ilości mleka do celów produkcyjnych. Oznacza to, że krowa jest wielokrotnie poddawana sztucznej inseminacji.
Przeciętny konsument nie zdaje sobie sprawy z tego ile cierpienia kryje się za szklanką mleka. Gdyby to wiedział - nie wypiłby ani jednej.
To jeden z najbardziej bolesnych i wstrząsających aspektów tej historii. Ale to nie wszystko. Są też inne aspekty. Na skutek ciągłego zapładniania i stymulacji hormonalnej oraz stosowania mechanicznych urządzeń do odsysania mleka - wiele krów cierpi na przewlekłe zapalenia wymion. Ciałka ropne nieodzownie dostają się więc do produkowanego mleka. Wielkie koncerny mleczarskie postarały się o odpowiednie przepisy zezwalające na obecność 400 milionów ciałek ropnych w jednym litrze mleka. Korzystne zaś dla zdrowia bakterie - zostają zniszczone w procesie pasteryzacji - wraz z tymi szkodliwymi, choć nie zostają z mleka usunięte, dzięki czemu mogą być pożywką dla kolejnych szczepów. Mleko stanowi więc "bakteryjną zupę", mieszankę, która nie ma nic wspólnego ze zdrowym i życiodajnym napojem. Tym bardziej więc dziwi fakt, że społeczeństwo mamione jest kampaniami typu: "Pij mleko - będziesz wielki!". Juz dzisiaj wiadomo, że nie będziesz...
Uderzająca jest nierzetelność przekazu reklamowego i medialnego na temat zdrowego odżywiania, które promują interesy wielkich koncernów mięsno-mleczarskich, wmawiając ludziom, że to smaczny, zdrowy i niezbędny człowiekowi pokarm. Jeszcze gorsze jest to, że za publiczne pieniądze wspomagamy te kampanie i napędzamy im klientów - oszukując dzieci i rodziców o rzekomych dobrodziejstwach płynących z mleka i jego przetworów oraz pokazując, że krowy w przemyśle mleczarskim są szczęśliwe i wiodą wspaniałe życie. Trudno o większą hipokryzję - przewyższa ją jedynie wizerunek uśmiechniętego prosiaczka zapraszającego do sklepu mięsnego.
Mity na temat mleka mają swoje uzasadnienie ekonomiczne. Koncerny mleczarskie dobrze troszczą się o swoje interesy. Dbają o to aby dostarczyć swój produkt jak najszerszemu gonu odbiorców. Chcąc zarobić więcej, wymyślają serki, jogurty, lody, lizaki (koniecznie wzbogacone wapniem, bo przecież mleko wypłucze go z człowieka) ozdobione buzią uśmiechniętego cielątka.
W świetle danych naukowych mleko krowie nie nie służy dobrze człowiekowi. Z uwagi na dużą ilość zawartego w nim białka, zakwasza ludzki organizm. Aby powrócić do stanu równowagi i zneutralizować sytuację - wydala on jony wapnia, osłabiając tym samym własny układ kostny. Ponadto organizm dorosłego człowieka ma trudność z przetrawieniem mleka. Niemowlęta trawią mleko matki do około 2-3 roku życia. Później ich tolerancja na laktozę spada. Już w wieku 5 lat o około 90%. Organizm ludzki nie jest ewolucyjnie przystosowany do odżywiania się mlekiem w wieku dojrzałym. Wiadomo także, że mleko może powodować szereg chorób (osteoporozę, infencje ucha, choroby serca, astmę, alergię, zaburzenia hormonalne). Mleko krowie nie służy więc dobrze człowiekowi. Jest ono przeznaczone dla wzrastającego cielaka, a nie dla ludzkiego dziecka. Cielątko rozwija się znacznie szybciej niż ludzki niemowlak, potrzebuje innych proporcji substancji odżywczych w mleku, np. o wiele więcej białka. Tylko ludzkie matki wytwarzają mleko odpowiednie dla ludzkiego dziecka.
Tragiczny i nienaturalny wyjątek w tej dziedzinie stanowi bydło mleczne, które poddawane jest przez człowieka procesowi sztucznego wzbudzania laktacji - dla uzyskania dużych ilości mleka do celów produkcyjnych. Oznacza to, że krowa jest wielokrotnie poddawana sztucznej inseminacji.
"Na fermach krowy zapładnia się sztucznie. Tuż po porodzie dziecko jest oddzielane od matki, ponieważ zgodnie z logiką przemysłu cielę marnuje towar jakim jest mleko. Nastepnie maluch ląduje w osobnym boksie, gdzie zabijany jest na cielęcinę. Następuje pełne uprzedmiotowienie krowy-matki jako maszyny do produkowania mleka oraz jej dziecka jako produktu ubocznego. Krowa po tym jak zostaje wyeksploatowana i zaczyna produkować mniej mleka jest zabijana na mięso. Następuje to w wieku około 4 lat." (Źródło: http://www.otwarteklatki.pl/mleko-jest-zdrowe-mit-obalony/#.UWp0ILUqxMA)Przemysł mleczarski jest bezwzględny i okrutny. Nie ma w nim miejsca na współczucie dla cierpienia milionów uwięzionych w nim i eksploatowanych do granic możliwości zwierząt.
Ta scena to kwintesencja okrucieństwa, bezduszności i chciwości człowieka.
Matka siedzi obok swojego nowo narodzonego dziecka. Może poczuć jego zapach i obecność, ale nie może go nakarmić
- jej mleko jest przeznaczone dla ludzi, a cielątko zostanie niedługo zabrane i uśmiercone. Ludzie mają chęć na cielęcinę. Jest też duży popyt na delikatną cielęca skórę. Wszystko zostało wyliczone. Rachunek ekonomiczny się zgadza. Nie ma żywego czującego stworzenia - jest produkt obrabiany przemysłowo i maszynowo. Poraża brutalność wstawionej między dziecko i matkę kraty. Do głębi zasmuca brak jakiejkolwiek empatii ze strony człowieka, który zgotował im taki los.
Przeciętny konsument nie zdaje sobie sprawy z tego ile cierpienia kryje się za szklanką mleka. Gdyby to wiedział - nie wypiłby ani jednej.
To jeden z najbardziej bolesnych i wstrząsających aspektów tej historii. Ale to nie wszystko. Są też inne aspekty. Na skutek ciągłego zapładniania i stymulacji hormonalnej oraz stosowania mechanicznych urządzeń do odsysania mleka - wiele krów cierpi na przewlekłe zapalenia wymion. Ciałka ropne nieodzownie dostają się więc do produkowanego mleka. Wielkie koncerny mleczarskie postarały się o odpowiednie przepisy zezwalające na obecność 400 milionów ciałek ropnych w jednym litrze mleka. Korzystne zaś dla zdrowia bakterie - zostają zniszczone w procesie pasteryzacji - wraz z tymi szkodliwymi, choć nie zostają z mleka usunięte, dzięki czemu mogą być pożywką dla kolejnych szczepów. Mleko stanowi więc "bakteryjną zupę", mieszankę, która nie ma nic wspólnego ze zdrowym i życiodajnym napojem. Tym bardziej więc dziwi fakt, że społeczeństwo mamione jest kampaniami typu: "Pij mleko - będziesz wielki!". Juz dzisiaj wiadomo, że nie będziesz...
Uderzająca jest nierzetelność przekazu reklamowego i medialnego na temat zdrowego odżywiania, które promują interesy wielkich koncernów mięsno-mleczarskich, wmawiając ludziom, że to smaczny, zdrowy i niezbędny człowiekowi pokarm. Jeszcze gorsze jest to, że za publiczne pieniądze wspomagamy te kampanie i napędzamy im klientów - oszukując dzieci i rodziców o rzekomych dobrodziejstwach płynących z mleka i jego przetworów oraz pokazując, że krowy w przemyśle mleczarskim są szczęśliwe i wiodą wspaniałe życie. Trudno o większą hipokryzję - przewyższa ją jedynie wizerunek uśmiechniętego prosiaczka zapraszającego do sklepu mięsnego.
Mity na temat mleka mają swoje uzasadnienie ekonomiczne. Koncerny mleczarskie dobrze troszczą się o swoje interesy. Dbają o to aby dostarczyć swój produkt jak najszerszemu gonu odbiorców. Chcąc zarobić więcej, wymyślają serki, jogurty, lody, lizaki (koniecznie wzbogacone wapniem, bo przecież mleko wypłucze go z człowieka) ozdobione buzią uśmiechniętego cielątka.
W świetle danych naukowych mleko krowie nie nie służy dobrze człowiekowi. Z uwagi na dużą ilość zawartego w nim białka, zakwasza ludzki organizm. Aby powrócić do stanu równowagi i zneutralizować sytuację - wydala on jony wapnia, osłabiając tym samym własny układ kostny. Ponadto organizm dorosłego człowieka ma trudność z przetrawieniem mleka. Niemowlęta trawią mleko matki do około 2-3 roku życia. Później ich tolerancja na laktozę spada. Już w wieku 5 lat o około 90%. Organizm ludzki nie jest ewolucyjnie przystosowany do odżywiania się mlekiem w wieku dojrzałym. Wiadomo także, że mleko może powodować szereg chorób (osteoporozę, infencje ucha, choroby serca, astmę, alergię, zaburzenia hormonalne). Mleko krowie nie służy więc dobrze człowiekowi. Jest ono przeznaczone dla wzrastającego cielaka, a nie dla ludzkiego dziecka. Cielątko rozwija się znacznie szybciej niż ludzki niemowlak, potrzebuje innych proporcji substancji odżywczych w mleku, np. o wiele więcej białka. Tylko ludzkie matki wytwarzają mleko odpowiednie dla ludzkiego dziecka.
„Nie ma nic naturalnego w spożywaniu przez ludzi mleka przeznaczonego dla krów, owiec, kóz czy innych zwierząt.” (http://www.otwarteklatki.pl/mleko-jest-zdrowe-mit-obalony/#.UWp0ILUqxMA)Że też nie przyjdzie ludziom do głowy samych siebie doić - zamiast wykorzystywać bezbronne zwierzęta!
Etykiety:
cierpienie,
dziecko,
empatia,
macierzyństwo,
prawa zwierząt,
współczesny holohaust
czwartek, 11 kwietnia 2013
Shell
Firma Shell zawiesiła na razie swoje wiercenia w Arktyce. Na razie, bo przecież wiemy, że nie przestaną próbować. Co innego mieliby robić? Produkować zieloną energię?
Już w czasie pierwszych odwiertów przydarzyły się incydenty i wypadki niosące zagrożenie dla ekosystemu Arktyki. Żadna firma nie jest w stanie zagwarantować, że one się nie powtórzą i nie przyniosą ekologicznej katastrofy. Czy naprawdę ludzie są aż tak krótkowzroczni?
Cenę za ludzką chciwość i grabieżczą działalność płacą na razie niewinne zwierzęta i upadające ekosystemy. Ale ostatnimi ofiarami naszych własnych działań będziemy my sami. Nie uda nam się przetrwać jeśli zniszczymy naszą kolebkę życia.
Już w czasie pierwszych odwiertów przydarzyły się incydenty i wypadki niosące zagrożenie dla ekosystemu Arktyki. Żadna firma nie jest w stanie zagwarantować, że one się nie powtórzą i nie przyniosą ekologicznej katastrofy. Czy naprawdę ludzie są aż tak krótkowzroczni?
Cenę za ludzką chciwość i grabieżczą działalność płacą na razie niewinne zwierzęta i upadające ekosystemy. Ale ostatnimi ofiarami naszych własnych działań będziemy my sami. Nie uda nam się przetrwać jeśli zniszczymy naszą kolebkę życia.
Co jakiś czas pojawiają się w sieci apele: "Gigantyczna katastrofa jest nieunikniona jeśli pozwolimy Shellowi na wiercenia w Arktyce. Nie możemy do tego dopuścić. Światowi decydenci muszą nas usłyszeć!"
Czy ktoś usłyszy?
Etykiety:
ekologia,
empatia,
prawa zwierząt
wtorek, 2 kwietnia 2013
Futro
Futro to naturalna okrywa ssaków chroniąca je przed wychłodzeniem ciała, gdy jest zimno oraz przed przegrzaniem, gdy jest bardzo gorąco. Naturalna izolacja uzyskiwana jest dzięki wyjątkowym właściwościom pokrywających ciało puchowych i okrywowych włosków na skórze zwierzęcia. Piękno oraz cechy fizyczne futra, takie jak trwałość oraz właściwości izolacyjne i termochronne sprawiły, że stało się one w wielu kulturach obiektem pożądanym oraz przedmiotem zbytu.
Mimo, że futra nie należą do człowieka, ale są cześcią ciała żywej istoty - zwierzęcia, które je nosi - kulutra ludzka wykształciła wielowiekową tradycję pozyskiwania i obrabiania futer. Przemilczanym faktem w tym procederze są miliony zamordowanych zwierząt.
Przemysł futrzarski jest wyrazem próżności i bezduszności człowieka, który jako gatunek potrafi efektywnie chronić swoje ciało przed zimnem w zbudowanych przez siebie siedzibach, szyć ciepłe i termoaktywne ubrania wykorzystując materiały roślinne lub syntetyczne - a jednak chciwość każe mu organizować masową zagładę zwierząt... dla uzyskania ich futra. Postrzeganie futra jako luksusowego towaru, na którym można zarobić staje się przyczyną cierpienia i śmierci tysięcy zwierząt.
To wszytsko dzieje się na naszych oczach. Pod Wrocławiem w gminie Żurawina planowany jest holokaust tysięcy norek. Na 42 hektarach rozmieszczona ma być ferma, na której rocznie będzie umierać 185 tysięcy zwierząt. Po prostu brak słów... Czy można przejść obok takiej informacji obojętnie?
"Każdego roku przemysł futrzarski zabija na świecie około 50 milionów zwierząt, głównie lisów, norek, jenotów, szynszyli. Zwierzęta te spędzają całe życie w ciasnych, drucianych i jałowych klatkach. Nie mają możliwości zaspokajania swoich naturalnych potrzeb, takich jak potrzeba pływania w przypadku norek czy kopania w przypadku lisów. Powoduje to u nich duży stres, co prowadzi do przypadków samookaleczania, kanibalizmu i chorób psychicznych. Rany na łapach i ogonach, odgryzione uszy, zaropiałe oczy, zwierzęta pogrążone w apatii lub szaleńczo miotające się po klatkach to częsty widok na fermach futrzarskich. Ponadto, zwierzęta najczęściej nie są leczone. Problemy te zostały udokumentowane podczas licznych śledztw przeprowadzonych przez aktywistów i aktywistki w krajach takich jak Norwegia, Finlandia, Szwecja i Hiszpania.
Fermy futrzarskie nie tylko powodują cierpienie zwierząt, ale także zatruwają środowisko. Odchody zwierząt na fermach wsiąkają bezpośrednio w glebę i wraz z deszczem przedostają się do rzek, zanieczyszczając środowisko wodne fosforem i azotem i prowadząc do śmierci ryb. Powietrze zatruwane jest przez substancje uwalniające się z odchodów zwierząt, spalanie obdartych z futra zwłok oraz przez proces garbowania.
W tej chwili w Polsce jest około 800 ferm hodujących zwierzęta na futra. Zabija się na nich ok. 4,3 miliona zwierząt rocznie (wg. danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 2010 r.). Produkcja ta plasuje Polskę na czwartym miejscu na świecie. Liczba ferm wzrasta, ponieważ hodowcy przenoszą się do Polski z krajów, w których wprowadzono zakazy lub ograniczenia hodowli. Plany budowy ferm bardzo często wywołują sprzeciw mieszkańców – przykładem są miejscowości takie jak Chłopowo, Dobków, Gniezno, Krąpiel, Myślibórz, Nowogard, Tarnów czy Sobieszczany-Kolonia." (Źródło: http://www.otwarteklatki.pl/antyfutro/)
Czy można cieszyć się pięknem futra lub innego wyrobu skórzanego - wiedząc, że to część czyjegoś zmasakrowanego i uśmierconego ciała? Że stoi za nim czyjeś okrucieństwo i czyjeś cierpienie? Obrzydzeniem napawa nas fakt posługiwania się przez Nazistów przedmiotami wykonanymi z ludzkiej skóry. Jest to dla nas takie wstrząsające. Dlaczego tak samo nie jesteśmy wstrząśnięci na widok setek portfeli, skórzanych kurtek, toreb, butów i futer zawalających nasze sklepy? Czy ludzka skóra jest bardziej cenna i wyjątkowa niż skóra zamordowanego zwierzęcia?
Ostatnio rozmawiałam z kobietą sprzedającą torby z "ekologicznej skóry" - czyli wytworzone sztucznie, imitujące skórę zwierzęcą. Ucieszył mnie fakt, że istnieje tak ogromny wybór torebek, za którymi nie stoi uśmiercone życie. Kobieta argumentowała, że torby z prawdziwej skóry, których kilka także miała w sklepie - to przecież nic złego, bo zwierzęta nie są zabijane dla tej skóry, tylko dla mięsa, a skóra zostaje pozyskana niejako "przy okazji". To jeden z wielu argumentów, którymi mamią się wszyscy "dobrzy ludzie". Czy przez to zakup torebki staje się bardziej "czysty moralnie"? Że zwierzę zostało zabite dla innych celów? Nie trafia do mnie ten argument.
W pełni identytfikuję się z celami kampanii "Antyfutro"!!!
"I'd Rather Go Naked Than Wear Fur"
http://www.otwarteklatki.pl/
Mimo, że futra nie należą do człowieka, ale są cześcią ciała żywej istoty - zwierzęcia, które je nosi - kulutra ludzka wykształciła wielowiekową tradycję pozyskiwania i obrabiania futer. Przemilczanym faktem w tym procederze są miliony zamordowanych zwierząt.
Przemysł futrzarski jest wyrazem próżności i bezduszności człowieka, który jako gatunek potrafi efektywnie chronić swoje ciało przed zimnem w zbudowanych przez siebie siedzibach, szyć ciepłe i termoaktywne ubrania wykorzystując materiały roślinne lub syntetyczne - a jednak chciwość każe mu organizować masową zagładę zwierząt... dla uzyskania ich futra. Postrzeganie futra jako luksusowego towaru, na którym można zarobić staje się przyczyną cierpienia i śmierci tysięcy zwierząt.
To wszytsko dzieje się na naszych oczach. Pod Wrocławiem w gminie Żurawina planowany jest holokaust tysięcy norek. Na 42 hektarach rozmieszczona ma być ferma, na której rocznie będzie umierać 185 tysięcy zwierząt. Po prostu brak słów... Czy można przejść obok takiej informacji obojętnie?
"Każdego roku przemysł futrzarski zabija na świecie około 50 milionów zwierząt, głównie lisów, norek, jenotów, szynszyli. Zwierzęta te spędzają całe życie w ciasnych, drucianych i jałowych klatkach. Nie mają możliwości zaspokajania swoich naturalnych potrzeb, takich jak potrzeba pływania w przypadku norek czy kopania w przypadku lisów. Powoduje to u nich duży stres, co prowadzi do przypadków samookaleczania, kanibalizmu i chorób psychicznych. Rany na łapach i ogonach, odgryzione uszy, zaropiałe oczy, zwierzęta pogrążone w apatii lub szaleńczo miotające się po klatkach to częsty widok na fermach futrzarskich. Ponadto, zwierzęta najczęściej nie są leczone. Problemy te zostały udokumentowane podczas licznych śledztw przeprowadzonych przez aktywistów i aktywistki w krajach takich jak Norwegia, Finlandia, Szwecja i Hiszpania.
Fermy futrzarskie nie tylko powodują cierpienie zwierząt, ale także zatruwają środowisko. Odchody zwierząt na fermach wsiąkają bezpośrednio w glebę i wraz z deszczem przedostają się do rzek, zanieczyszczając środowisko wodne fosforem i azotem i prowadząc do śmierci ryb. Powietrze zatruwane jest przez substancje uwalniające się z odchodów zwierząt, spalanie obdartych z futra zwłok oraz przez proces garbowania.
W tej chwili w Polsce jest około 800 ferm hodujących zwierzęta na futra. Zabija się na nich ok. 4,3 miliona zwierząt rocznie (wg. danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 2010 r.). Produkcja ta plasuje Polskę na czwartym miejscu na świecie. Liczba ferm wzrasta, ponieważ hodowcy przenoszą się do Polski z krajów, w których wprowadzono zakazy lub ograniczenia hodowli. Plany budowy ferm bardzo często wywołują sprzeciw mieszkańców – przykładem są miejscowości takie jak Chłopowo, Dobków, Gniezno, Krąpiel, Myślibórz, Nowogard, Tarnów czy Sobieszczany-Kolonia." (Źródło: http://www.otwarteklatki.pl/antyfutro/)
Czy można cieszyć się pięknem futra lub innego wyrobu skórzanego - wiedząc, że to część czyjegoś zmasakrowanego i uśmierconego ciała? Że stoi za nim czyjeś okrucieństwo i czyjeś cierpienie? Obrzydzeniem napawa nas fakt posługiwania się przez Nazistów przedmiotami wykonanymi z ludzkiej skóry. Jest to dla nas takie wstrząsające. Dlaczego tak samo nie jesteśmy wstrząśnięci na widok setek portfeli, skórzanych kurtek, toreb, butów i futer zawalających nasze sklepy? Czy ludzka skóra jest bardziej cenna i wyjątkowa niż skóra zamordowanego zwierzęcia?
Ostatnio rozmawiałam z kobietą sprzedającą torby z "ekologicznej skóry" - czyli wytworzone sztucznie, imitujące skórę zwierzęcą. Ucieszył mnie fakt, że istnieje tak ogromny wybór torebek, za którymi nie stoi uśmiercone życie. Kobieta argumentowała, że torby z prawdziwej skóry, których kilka także miała w sklepie - to przecież nic złego, bo zwierzęta nie są zabijane dla tej skóry, tylko dla mięsa, a skóra zostaje pozyskana niejako "przy okazji". To jeden z wielu argumentów, którymi mamią się wszyscy "dobrzy ludzie". Czy przez to zakup torebki staje się bardziej "czysty moralnie"? Że zwierzę zostało zabite dla innych celów? Nie trafia do mnie ten argument.
W pełni identytfikuję się z celami kampanii "Antyfutro"!!!
"I'd Rather Go Naked Than Wear Fur"
http://www.otwarteklatki.pl/
Subskrybuj:
Posty (Atom)



