Mleko to pokarm młodych ssaków w postaci płynnej substancji wytwarzanej przez gruczoły mleczne matki. Gruczoły mleczne samic ssaków zaczynają je wydzielać zaraz po porodzie. Laktacja trwa przez dłuższy czas - przez okres potrzebny dla wykarmienia nowonarodzonego dziecka.
Tragiczny i nienaturalny wyjątek w tej dziedzinie stanowi bydło mleczne, które poddawane jest przez człowieka procesowi sztucznego wzbudzania laktacji - dla uzyskania dużych ilości mleka do celów produkcyjnych. Oznacza to, że krowa jest wielokrotnie poddawana sztucznej inseminacji.
Przeciętny konsument nie zdaje sobie sprawy z tego ile cierpienia kryje się za szklanką mleka. Gdyby to wiedział - nie wypiłby ani jednej.
To jeden z najbardziej bolesnych i wstrząsających aspektów tej historii. Ale to nie wszystko. Są też inne aspekty. Na skutek ciągłego zapładniania i stymulacji hormonalnej oraz stosowania mechanicznych urządzeń do odsysania mleka - wiele krów cierpi na przewlekłe zapalenia wymion. Ciałka ropne nieodzownie dostają się więc do produkowanego mleka. Wielkie koncerny mleczarskie postarały się o odpowiednie przepisy zezwalające na obecność 400 milionów ciałek ropnych w jednym litrze mleka. Korzystne zaś dla zdrowia bakterie - zostają zniszczone w procesie pasteryzacji - wraz z tymi szkodliwymi, choć nie zostają z mleka usunięte, dzięki czemu mogą być pożywką dla kolejnych szczepów. Mleko stanowi więc "bakteryjną zupę", mieszankę, która nie ma nic wspólnego ze zdrowym i życiodajnym napojem. Tym bardziej więc dziwi fakt, że społeczeństwo mamione jest kampaniami typu: "Pij mleko - będziesz wielki!". Juz dzisiaj wiadomo, że nie będziesz...
Uderzająca jest nierzetelność przekazu reklamowego i medialnego na temat zdrowego odżywiania, które promują interesy wielkich koncernów mięsno-mleczarskich, wmawiając ludziom, że to smaczny, zdrowy i niezbędny człowiekowi pokarm. Jeszcze gorsze jest to, że za publiczne pieniądze wspomagamy te kampanie i napędzamy im klientów - oszukując dzieci i rodziców o rzekomych dobrodziejstwach płynących z mleka i jego przetworów oraz pokazując, że krowy w przemyśle mleczarskim są szczęśliwe i wiodą wspaniałe życie. Trudno o większą hipokryzję - przewyższa ją jedynie wizerunek uśmiechniętego prosiaczka zapraszającego do sklepu mięsnego.
Mity na temat mleka mają swoje uzasadnienie ekonomiczne. Koncerny mleczarskie dobrze troszczą się o swoje interesy. Dbają o to aby dostarczyć swój produkt jak najszerszemu gonu odbiorców. Chcąc zarobić więcej, wymyślają serki, jogurty, lody, lizaki (koniecznie wzbogacone wapniem, bo przecież mleko wypłucze go z człowieka) ozdobione buzią uśmiechniętego cielątka.
W świetle danych naukowych mleko krowie nie nie służy dobrze człowiekowi. Z uwagi na dużą ilość zawartego w nim białka, zakwasza ludzki organizm. Aby powrócić do stanu równowagi i zneutralizować sytuację - wydala on jony wapnia, osłabiając tym samym własny układ kostny. Ponadto organizm dorosłego człowieka ma trudność z przetrawieniem mleka. Niemowlęta trawią mleko matki do około 2-3 roku życia. Później ich tolerancja na laktozę spada. Już w wieku 5 lat o około 90%. Organizm ludzki nie jest ewolucyjnie przystosowany do odżywiania się mlekiem w wieku dojrzałym. Wiadomo także, że mleko może powodować szereg chorób (osteoporozę, infencje ucha, choroby serca, astmę, alergię, zaburzenia hormonalne). Mleko krowie nie służy więc dobrze człowiekowi. Jest ono przeznaczone dla wzrastającego cielaka, a nie dla ludzkiego dziecka. Cielątko rozwija się znacznie szybciej niż ludzki niemowlak, potrzebuje innych proporcji substancji odżywczych w mleku, np. o wiele więcej białka. Tylko ludzkie matki wytwarzają mleko odpowiednie dla ludzkiego dziecka.
Tragiczny i nienaturalny wyjątek w tej dziedzinie stanowi bydło mleczne, które poddawane jest przez człowieka procesowi sztucznego wzbudzania laktacji - dla uzyskania dużych ilości mleka do celów produkcyjnych. Oznacza to, że krowa jest wielokrotnie poddawana sztucznej inseminacji.
"Na fermach krowy zapładnia się sztucznie. Tuż po porodzie dziecko jest oddzielane od matki, ponieważ zgodnie z logiką przemysłu cielę marnuje towar jakim jest mleko. Nastepnie maluch ląduje w osobnym boksie, gdzie zabijany jest na cielęcinę. Następuje pełne uprzedmiotowienie krowy-matki jako maszyny do produkowania mleka oraz jej dziecka jako produktu ubocznego. Krowa po tym jak zostaje wyeksploatowana i zaczyna produkować mniej mleka jest zabijana na mięso. Następuje to w wieku około 4 lat." (Źródło: http://www.otwarteklatki.pl/mleko-jest-zdrowe-mit-obalony/#.UWp0ILUqxMA)Przemysł mleczarski jest bezwzględny i okrutny. Nie ma w nim miejsca na współczucie dla cierpienia milionów uwięzionych w nim i eksploatowanych do granic możliwości zwierząt.
Ta scena to kwintesencja okrucieństwa, bezduszności i chciwości człowieka.
Matka siedzi obok swojego nowo narodzonego dziecka. Może poczuć jego zapach i obecność, ale nie może go nakarmić
- jej mleko jest przeznaczone dla ludzi, a cielątko zostanie niedługo zabrane i uśmiercone. Ludzie mają chęć na cielęcinę. Jest też duży popyt na delikatną cielęca skórę. Wszystko zostało wyliczone. Rachunek ekonomiczny się zgadza. Nie ma żywego czującego stworzenia - jest produkt obrabiany przemysłowo i maszynowo. Poraża brutalność wstawionej między dziecko i matkę kraty. Do głębi zasmuca brak jakiejkolwiek empatii ze strony człowieka, który zgotował im taki los.
Przeciętny konsument nie zdaje sobie sprawy z tego ile cierpienia kryje się za szklanką mleka. Gdyby to wiedział - nie wypiłby ani jednej.
To jeden z najbardziej bolesnych i wstrząsających aspektów tej historii. Ale to nie wszystko. Są też inne aspekty. Na skutek ciągłego zapładniania i stymulacji hormonalnej oraz stosowania mechanicznych urządzeń do odsysania mleka - wiele krów cierpi na przewlekłe zapalenia wymion. Ciałka ropne nieodzownie dostają się więc do produkowanego mleka. Wielkie koncerny mleczarskie postarały się o odpowiednie przepisy zezwalające na obecność 400 milionów ciałek ropnych w jednym litrze mleka. Korzystne zaś dla zdrowia bakterie - zostają zniszczone w procesie pasteryzacji - wraz z tymi szkodliwymi, choć nie zostają z mleka usunięte, dzięki czemu mogą być pożywką dla kolejnych szczepów. Mleko stanowi więc "bakteryjną zupę", mieszankę, która nie ma nic wspólnego ze zdrowym i życiodajnym napojem. Tym bardziej więc dziwi fakt, że społeczeństwo mamione jest kampaniami typu: "Pij mleko - będziesz wielki!". Juz dzisiaj wiadomo, że nie będziesz...
Uderzająca jest nierzetelność przekazu reklamowego i medialnego na temat zdrowego odżywiania, które promują interesy wielkich koncernów mięsno-mleczarskich, wmawiając ludziom, że to smaczny, zdrowy i niezbędny człowiekowi pokarm. Jeszcze gorsze jest to, że za publiczne pieniądze wspomagamy te kampanie i napędzamy im klientów - oszukując dzieci i rodziców o rzekomych dobrodziejstwach płynących z mleka i jego przetworów oraz pokazując, że krowy w przemyśle mleczarskim są szczęśliwe i wiodą wspaniałe życie. Trudno o większą hipokryzję - przewyższa ją jedynie wizerunek uśmiechniętego prosiaczka zapraszającego do sklepu mięsnego.
Mity na temat mleka mają swoje uzasadnienie ekonomiczne. Koncerny mleczarskie dobrze troszczą się o swoje interesy. Dbają o to aby dostarczyć swój produkt jak najszerszemu gonu odbiorców. Chcąc zarobić więcej, wymyślają serki, jogurty, lody, lizaki (koniecznie wzbogacone wapniem, bo przecież mleko wypłucze go z człowieka) ozdobione buzią uśmiechniętego cielątka.
W świetle danych naukowych mleko krowie nie nie służy dobrze człowiekowi. Z uwagi na dużą ilość zawartego w nim białka, zakwasza ludzki organizm. Aby powrócić do stanu równowagi i zneutralizować sytuację - wydala on jony wapnia, osłabiając tym samym własny układ kostny. Ponadto organizm dorosłego człowieka ma trudność z przetrawieniem mleka. Niemowlęta trawią mleko matki do około 2-3 roku życia. Później ich tolerancja na laktozę spada. Już w wieku 5 lat o około 90%. Organizm ludzki nie jest ewolucyjnie przystosowany do odżywiania się mlekiem w wieku dojrzałym. Wiadomo także, że mleko może powodować szereg chorób (osteoporozę, infencje ucha, choroby serca, astmę, alergię, zaburzenia hormonalne). Mleko krowie nie służy więc dobrze człowiekowi. Jest ono przeznaczone dla wzrastającego cielaka, a nie dla ludzkiego dziecka. Cielątko rozwija się znacznie szybciej niż ludzki niemowlak, potrzebuje innych proporcji substancji odżywczych w mleku, np. o wiele więcej białka. Tylko ludzkie matki wytwarzają mleko odpowiednie dla ludzkiego dziecka.
„Nie ma nic naturalnego w spożywaniu przez ludzi mleka przeznaczonego dla krów, owiec, kóz czy innych zwierząt.” (http://www.otwarteklatki.pl/mleko-jest-zdrowe-mit-obalony/#.UWp0ILUqxMA)Że też nie przyjdzie ludziom do głowy samych siebie doić - zamiast wykorzystywać bezbronne zwierzęta!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz