“Nie ma nic potężniejszego od idei, której czas nadszedł.”
Victor Hugo

sobota, 2 listopada 2013

Światowy Dzień Weganizmu

Trochę się spóźniłam. Wypada 1 listopada - w Święto Zmarłych. Dość symboliczne zestawienie... Weganizm jako zerwanie ze zjadaniem i wykorzystywaniem zwierząt. Czy dlatego, że nie chcemy aby nasze ciała były ich cmentarzami? Pisał o tym Lem...



czwartek, 31 października 2013

drapieżny umysł

Nasza budowa fizyczna jest typowa dla organizmów żywiących się roślinami. Nie mamy prawdziwych kłów ani pazurów. Nasze płaskie paznokcie są w praktyce bezużyteczne podczas ataku. Nasze zęby są płaskie jak u krów czy koni. Nasze pseudo-kły nie wyrządziłyby nikomu krzywdy - nie nadają się do przebijania skóry czy rozszarpywaina tkanek miękkich. Długi przewód pokarmowy jest także typowy dla rożlinożerców - pozwala na powolne trawienie tkanki roślinnej. Drapieżniki żywiące się mięsem mają krótkie przewody pokarmowe umożliwiające szybki pasaż treści pokarmowej zanim zacznie się psuć i zatruwać organizm. Nasze ciała zaświadczają o naszej roślinożernej naturze.
Jedynie umysł, zimna logika, przebiegłość, skłonność do podstępu, zawłaszczania i gniewu napędza roślinożerne ciało do zdobywania mięsa. Technika przed moralnością. Technologia przed etyką. Nasze umysły są naprawdę drapieżne.


Człowiek to drapieżny umysł w ciele roślinożercy.

wtorek, 3 września 2013

weganizm

Przejście na weganizm to nie jest po prostu zmiana diety. To decyzja o charakterze moralnym, dotykająca w najgłębszym stopniu podstawowych założeń ontologicznych i aksjologicznych jednostki.
Weganizm to nie religia ani rodzaj kultu - chociaż zyskuje wysoki poziom zaangażowania uczestników. To nie żadna partia polityczna, ani elitarny klub. To świadoma, odpowiedzialna decyzja etyczna aby podejmować wysiłek życia bez wyrządzania krzywdy, zniewalania, eksploatowania, niszczenia życia, zanieczyszczania środowiska i zabijania. To dokonanie wyboru etycznego aby być dobrym, przyjaznym, współczującym i kochającym dla wszystkich żywych istot na Ziemi. Ale i dla samej Ziemi.


Weganizm wyrażający się w postawie troski o ekosystem planety jest jednocześnie prężnie działającym ruchem społecznym, który odsłania niegodziwości traktowania zwierząt przez człowieka i domaga się poszanowania ich praw.
Portale społecznościowe pełne są stron poświęconych wprowadzaniu w życie idei weganizmu:
"Go vegan", "269 Lifes", "Animal Liberation", które wskazują punkty oparcia dla ideologii weganizmu oraz podsuwają metody działania.
Tak głeboka i centralna postawa jak weganizm musi wyrażać się na wielu poziomach i w wielu obszarach działania jednostki. Eliminowanie z diety wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso, mleko i jego przetwory, nabiał, miód) - to tylko jedna z warstw działania. Kolejne to unikanie wszelkich produktów, za którymi stoi cierpienie i eksploatacja zwierząt, a więc:
  • kupowanie wyłącznie produktów wolonych od okrucieństwa (cruelty free) - kosmetyków, chemii i środków czystości, które nie były testowane na zwierzętach,
  • ignorowanie firm, korporacji i marek, które w jakikolwiek sposób uczestniczą w niszczeniu środowiska naturalngo lub przyczyniają się do cierpienia zwierząt (np. shell z powodu krucjaty na Arktykę, czy Dior, Chanel - które znajdują sie na czarnej liście testujących swoje kosmetyki na zwierzętach),
  • nie noszenie skórzanej odzieży, toreb, butów, a w szczególności futer!
  • nie kupowanie zwierząt w sklepach, na bazarach ani hodowlach - w ogóle nie czynienie ze zwierzęcia przedmiotu, towaru, którym można handlować. 
  • "otwate klatki" - nie dla cyrków (http://empatia.pl/cyrki/faq/) i ogrodów zoologicznych, nie - dla przetrzymywania zwierząt w zamknięciu; nie - dla ogromnych ferm zwierząt futerkowych, nie - dla przetrzymywania i testowania zwierząt w laboratoriach.
Nie chcemy futer, skórzanych butów, wełen, jedwabiów, pszczelego wosku. Nie chcemy kosmetyków, perfum, leków, za którymi stoi cierpienie niewinnych istot żywych. Nie chcemy cyrku ani corridy, wyścigów psów ani ich walk. "Zwierzę nie jest rzeczą!" - jak głosi hasło Stowarzyszenia "Empatia" organizujące happeningi: "Jestem zwierzęciem. Myślę, czuję. Chcę żyć."

Weganizm to sposób patrzenia na świat, specyficzna perspektywa jego oglądu, w której zwierzętom należy się taki sam szacunek i wolność, jakich ludzie pragnęliby dla samych siebie. W kontekście aktualnej sytuacji zwierząt - weganizm staje się roszczeniem i głośnym wołaniem o wyzwolenie zwierząt. Ruch wegański splata się tutaj z dynamicznie rozwijającym się ruchem "animal liberation". Jego działania zazębiają się i splatają zarówno z działaniami Greenpeace, jak i z ruchami podejmującymi wyzwania kulinarne (np. przygotowywania smacznych, zdrowych i pełnowartościowych posiłków wegańskich).

poniedziałek, 3 czerwca 2013

wtorek, 21 maja 2013

woda

Najbardziej niezwykła substancja na planecie.

 

poniedziałek, 6 maja 2013

"zanim przeklną nas dzieci"

Dzisiaj po prostu cytat...

"Ołów, kadm, azotyn, nitryt, rtęć, pestycydy, wzmacniacze smaku, przeciwutleniacze, konserwanty -- to nie przepis na mieszankę wybuchową, to tylko niektóre ze składników przeciętnego obiadu, składającego się z zupełnie normalnych produktów: fasolki, kiełbasek, chleba, sera, wody...
Nie zdajemy sobie sprawy, w jaki sposób i przy użyciu jakich chemikaliów produkuje się dziś żywność. Francuski rolnik uprawiający jabłka stosuje przeciętnie 32 preparaty chemiczne, zanim zbierze plon. Wśród nich są pestycydy, nawozy, środki do tępienia pasożytów i chwastów oraz wiele innych, zazwyczaj wysoce niebezpiecznych substancji.
Naukowcy nie zajmują się już szukaniem związku między chorobami takimi jak np. rak, białaczka, cukrzyca a skażeniem wody, żywności czy powietrza. Związek ten został udowodniony tysiącem badań. Dziś chodzi raczej o to, co możemy zrobić, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się tych chorób. Zaś największym problemem w walce z nimi jest brak woli politycznej. Tymczasem dane są zastraszające: każdego roku w Europie na choroby wywołane wpływem środowiska umiera 100 tys. dzieci. Jak twierdzą naukowcy, dzieci, które przychodzą dziś na świat, to pierwsza generacja, która nie będzie tak zdrowa jak rodzice.
Skoro politycy ignorują zagrożenie, zaś rolnicy produkujący żywność w nieekologiczny i niezdrowy sposób wciąż są dotowani przez Unię Europejską, czy jest coś, co zwykli obywatele mogą zrobić, aby chronić siebie i swoje dzieci? Reżyser Jean-Paul Jaud odwiedził mieszkańców małego francuskiego miasteczka Barjac. Tutejszy charyzmatyczny burmistrz rozpoczął akcję uświadamiania mieszkańców. Nie poprzestał na teorii. Postanowił, że dzieci w szkołach będą jadły obiady przyrządzone wyłącznie ze zdrowych, ekologicznych produktów. Wkrótce dobry przykład pociągnął za sobą kolejne inicjatywy..." (http://www.youtube.com/watch?v=c1WlYPWO_yw)
 

czwartek, 25 kwietnia 2013

kocie hospicjum

Bardzo miło zaskoczyło mnie dzisiaj odkrycie, że działa w Toruniu kocie hospicjum. Nazywa się oficjalnie "Hospicjum dla Kotów Bezdomnych" i stanowi wyjątkową, miniaturową organizację koncentrującą swoje wysiłki na pomocy dla bezdomnych kotów, ktore nie rokują szansy na wyleczenie. Tym samym hospicjum podejmuje trudny i pomijany społecznie problem niepełnosprawności, ciężkiej choroby i umierania zwierząt, które nie są już ani młode, ani piękne, ale wymagają nieustannej całodobowej opieki i wsparcia. Twórczyni Hospicjum, Agnieszka Szubert (http://kocie-hospicjum.pl/ekipa/) we własnym mieszkaniu gości około 30 hospicjnych kotów i ze wsparciem wolontariouszy sprawuje nad nimi całodobową opiekę. Większość jej podopiecznych jest ciężko chorych lub posiada wady wrodzone uniemożliwiające im samodzielne życie. Opiekunowie hospicjum zapewniają kotom opiekę weterynaryjną, domowe warunki i stały kontakt z człowiekiem. Prowadzą także akcję gromadzenia funduszy na przetrwanie tej oragnizacji i kontynuowanie jej działalności oraz proces adopcji tych kotów, które jednak wyzdrowiały.


wtorek, 23 kwietnia 2013

prawa zwierząt

ŚWIATOWA DEKLARACJA PRAW ZWIERZĄTuchwalona 21.09.1977 r. w Londynie przez Międzynarodową Federację Praw Zwierząt.

Art.1.
Wszystkie zwierzęta rodzą się równe wobec życia i mają te same prawa do egzystencji.

Art.2.
a) każde zwierzę ma prawo do szacunku
b) człowiek, jako gatunek zwierzęcy, nie może rościć sobie prawa do tępienia innych zwierząt lub do ich wyzyskiwania. Ma natomiast obowiązek wykorzystania całej swej wiedzy w służbie zwierząt,
c) każde zwierzę ma prawo oczekiwać od człowieka poszanowania, opieki i ochrony.

Art.3.
a) żadne zwierzę nie może być przedmiotem maltretowania i aktów okrucieństwa
b) jeśli okaże się, że zwierzę musi być zabite, należy je uśmiercić szybko, nie narażając je na ból i trwogę.

Art.4.
Każde zwierzę, które należy do gatunku dzikiego, ma prawo do życia na wolności w swym naturalnym otoczeniu, ziemskim, powietrznym lub wodnym oraz prawo do rozmnażania się. Każde pozbawienie wolności, choćby w celach edukacyjnych, jest z tym prawem sprzeczne.

Art.5.
a) każde zwierzę należące do gatunku, które żyje zazwyczaj w środowisku ludzkim, ma prawo żyć i rosnąć zgodnie z rytmem i warunkami życia i wolności właściwymi dla swego gatunku,
b) każde zakłócenie tego rytmu i tych warunków przez człowieka w celach merkantylnych jest z tym prawem sprzeczne.

Art.6.
a) każde zwierzę, które człowiek wybrał na swego towarzysza, ma prawo żyć tak długo, jak długo pozwala na to jego gatunkowa natura,
b) porzucenie zwierzęcia jest aktem okrutnym i nikczemnym.

Art.7.
Każde zwierzę pracujące ma prawo do pewnych ograniczeń czasu i intensywności tej pracy, do odpowiedniego wyżywienia i odpoczynku.

Art.8.
a) doświadczenia na zwierzętach, które wiążą się z cierpieniem fizycznym i psychicznym niezgodne są z literą prawa zwierząt, zarówno w wypadku doświadczeń medycznych, naukowych, handlowych, jak i wszystkich innych,
b) należy rozwijać i stosować w tym celu zastępcze metody techniczne.

Art.9.
Jeśli człowiek hoduje zwierzę w celach żywnościowych, należy je karmić, hodować, przewozić i zabijać, nie narażając go na niepokój i ból.

Art.10.
a) żadne zwierzę nie może służyć rozrywce człowieka,
b) wystawianie zwierząt na pokaz oraz widowiska z udziałem zwierząt narażają na szwank godność zwierzęcia.

Art.11.
Każdy akt prowadzący do zabicia zwierzęcia bez koniecznej przyczyny jest mordem, czyli zbrodnią przeciwko życiu.

Art.12.
a) każdy akt prowadzący do uśmiercenia dużej ilości zwierząt dzikich jest masowym morderstwem, czyli zbrodnią przeciwko gatunkowi,
b) zanieczyszczenie i niszczenie środowiska naturalnego sieje śmierć.

Art.13.
a) zwierzę martwe należy traktować z poszanowaniem,
b) sceny przemocy, której ofiarą padają zwierzęta, nie powinny mieć wstępu na ekrany kin i telewizji, chyba, że mają inny cel poza samym tylko pokazywaniem, jak gwałci się prawa zwierząt.

Art.14.
a) stowarzyszenia ochrony i opieki zwierząt powinny mieć reprezentantów na szczeblu rządowym,
b) prawa zwierząt powinny być rozpowszechniane na równi z prawami człowieka.
 

sobota, 20 kwietnia 2013

Mleko

Mleko to pokarm młodych ssaków w postaci płynnej substancji wytwarzanej przez gruczoły mleczne matki. Gruczoły mleczne samic ssaków zaczynają je wydzielać zaraz po porodzie. Laktacja trwa przez dłuższy czas - przez okres potrzebny dla wykarmienia nowonarodzonego dziecka.

Tragiczny i nienaturalny wyjątek w tej dziedzinie stanowi bydło mleczne, które poddawane jest przez człowieka procesowi sztucznego wzbudzania laktacji - dla uzyskania dużych ilości mleka do celów produkcyjnych. Oznacza to, że krowa jest wielokrotnie poddawana sztucznej inseminacji.
"Na fermach krowy zapładnia się sztucznie. Tuż po porodzie dziecko jest oddzielane od matki, ponieważ zgodnie z logiką przemysłu cielę marnuje towar jakim jest mleko. Nastepnie maluch ląduje w osobnym boksie, gdzie zabijany jest na cielęcinę. Następuje pełne uprzedmiotowienie krowy-matki jako maszyny do produkowania mleka oraz jej dziecka jako produktu ubocznego. Krowa po tym jak zostaje wyeksploatowana i zaczyna produkować mniej mleka jest zabijana na mięso. Następuje to w wieku około 4 lat." (Źródło: http://www.otwarteklatki.pl/mleko-jest-zdrowe-mit-obalony/#.UWp0ILUqxMA)
Przemysł mleczarski jest bezwzględny i okrutny. Nie ma w nim miejsca na współczucie dla cierpienia milionów uwięzionych w nim i eksploatowanych do granic możliwości zwierząt.

 
Ta scena to kwintesencja okrucieństwa, bezduszności i chciwości człowieka.
Matka siedzi obok swojego nowo narodzonego dziecka. Może poczuć jego zapach i obecność, ale nie może go nakarmić
- jej mleko jest przeznaczone dla ludzi, a cielątko zostanie niedługo zabrane i uśmiercone. Ludzie mają chęć na cielęcinę. Jest też duży popyt na delikatną cielęca skórę. Wszystko zostało wyliczone. Rachunek ekonomiczny się zgadza. Nie ma żywego czującego stworzenia - jest produkt obrabiany przemysłowo i maszynowo. Poraża brutalność wstawionej między dziecko i matkę kraty. Do głębi zasmuca brak jakiejkolwiek empatii ze strony człowieka, który zgotował im taki los. 

Przeciętny konsument nie zdaje sobie sprawy z tego ile cierpienia kryje się za szklanką mleka. Gdyby to wiedział - nie wypiłby ani jednej.

To jeden z najbardziej bolesnych i wstrząsających aspektów tej historii. Ale to nie wszystko. Są też inne aspekty. Na skutek ciągłego zapładniania i stymulacji hormonalnej oraz stosowania mechanicznych urządzeń do odsysania mleka - wiele krów cierpi na przewlekłe zapalenia wymion. Ciałka ropne nieodzownie dostają się więc do produkowanego mleka. Wielkie koncerny mleczarskie postarały się o odpowiednie przepisy zezwalające na obecność 400 milionów ciałek ropnych w jednym litrze mleka. Korzystne zaś dla zdrowia bakterie - zostają zniszczone w procesie pasteryzacji - wraz z tymi szkodliwymi, choć nie zostają z mleka usunięte, dzięki czemu mogą być pożywką dla kolejnych szczepów. Mleko stanowi więc "bakteryjną zupę", mieszankę, która nie ma nic wspólnego ze zdrowym i życiodajnym napojem. Tym bardziej więc dziwi fakt, że społeczeństwo mamione jest kampaniami typu: "Pij mleko - będziesz wielki!". Juz dzisiaj wiadomo, że nie będziesz...

Uderzająca jest nierzetelność przekazu reklamowego i medialnego na temat zdrowego odżywiania, które promują interesy wielkich koncernów mięsno-mleczarskich, wmawiając ludziom, że to smaczny, zdrowy i niezbędny człowiekowi pokarm. Jeszcze gorsze jest to, że za publiczne pieniądze wspomagamy te kampanie i napędzamy im klientów - oszukując dzieci i rodziców o rzekomych dobrodziejstwach płynących z mleka i jego przetworów oraz pokazując, że krowy w przemyśle mleczarskim są szczęśliwe i wiodą wspaniałe życie. Trudno o większą hipokryzję - przewyższa ją jedynie wizerunek uśmiechniętego prosiaczka zapraszającego do sklepu mięsnego.
Mity na temat mleka mają swoje uzasadnienie ekonomiczne. Koncerny mleczarskie dobrze troszczą się o swoje interesy. Dbają o to aby dostarczyć swój produkt jak najszerszemu gonu odbiorców. Chcąc zarobić więcej, wymyślają serki, jogurty, lody, lizaki (koniecznie wzbogacone wapniem, bo przecież mleko wypłucze go z człowieka) ozdobione buzią uśmiechniętego cielątka.

W świetle danych naukowych mleko krowie nie nie służy dobrze człowiekowi. Z uwagi na dużą ilość zawartego w nim białka, zakwasza ludzki organizm. Aby powrócić do stanu równowagi i zneutralizować sytuację - wydala on jony wapnia, osłabiając tym samym własny układ kostny. Ponadto organizm dorosłego człowieka ma trudność z przetrawieniem mleka. Niemowlęta trawią mleko matki do około 2-3 roku życia. Później ich tolerancja na laktozę spada. Już w wieku 5 lat o około 90%. Organizm ludzki nie jest ewolucyjnie przystosowany do odżywiania się mlekiem w wieku dojrzałym. Wiadomo także, że mleko może powodować szereg chorób (osteoporozę, infencje ucha, choroby serca, astmę, alergię, zaburzenia hormonalne). Mleko krowie nie służy więc dobrze człowiekowi. Jest ono przeznaczone dla wzrastającego cielaka, a nie dla ludzkiego dziecka. Cielątko rozwija się znacznie szybciej niż ludzki niemowlak, potrzebuje innych proporcji substancji odżywczych w mleku, np. o wiele więcej białka. Tylko ludzkie matki wytwarzają mleko odpowiednie dla ludzkiego dziecka.
„Nie ma nic naturalnego w spożywaniu przez ludzi mleka przeznaczonego dla krów, owiec, kóz czy innych zwierząt.” (http://www.otwarteklatki.pl/mleko-jest-zdrowe-mit-obalony/#.UWp0ILUqxMA)
Że też nie przyjdzie ludziom do głowy samych siebie doić - zamiast wykorzystywać bezbronne zwierzęta!

czwartek, 11 kwietnia 2013

Shell

Firma Shell zawiesiła na razie swoje wiercenia w Arktyce. Na razie, bo przecież wiemy, że nie przestaną próbować. Co innego mieliby robić? Produkować zieloną energię?

Już w czasie pierwszych odwiertów przydarzyły się incydenty i wypadki niosące zagrożenie dla ekosystemu Arktyki. Żadna firma nie jest w stanie zagwarantować, że one się nie powtórzą i nie przyniosą ekologicznej katastrofy. Czy naprawdę ludzie są aż tak krótkowzroczni?

Cenę za ludzką chciwość i grabieżczą działalność płacą na razie niewinne zwierzęta i upadające ekosystemy. Ale ostatnimi ofiarami naszych własnych działań będziemy my sami. Nie uda nam się przetrwać jeśli zniszczymy naszą kolebkę życia.



 
Co jakiś czas pojawiają się w sieci apele: "Gigantyczna katastrofa jest nieunikniona jeśli pozwolimy Shellowi na wiercenia w Arktyce. Nie możemy do tego dopuścić. Światowi decydenci muszą nas usłyszeć!"
Czy ktoś usłyszy?
 
 


wtorek, 2 kwietnia 2013

Futro

Futro to naturalna okrywa ssaków chroniąca je przed wychłodzeniem ciała, gdy jest zimno oraz przed przegrzaniem, gdy jest bardzo gorąco. Naturalna izolacja uzyskiwana jest dzięki wyjątkowym właściwościom pokrywających ciało puchowych i okrywowych włosków na skórze zwierzęcia. Piękno oraz cechy fizyczne futra, takie jak trwałość oraz właściwości izolacyjne i termochronne sprawiły, że stało się one w wielu kulturach obiektem pożądanym oraz przedmiotem zbytu.
Mimo, że futra nie należą do człowieka, ale są cześcią ciała żywej istoty - zwierzęcia, które je nosi - kulutra ludzka wykształciła wielowiekową tradycję pozyskiwania i obrabiania futer. Przemilczanym faktem w tym procederze są miliony zamordowanych zwierząt.
Przemysł futrzarski jest wyrazem próżności i bezduszności człowieka, który jako gatunek potrafi efektywnie chronić swoje ciało przed zimnem w zbudowanych przez siebie siedzibach, szyć ciepłe i termoaktywne ubrania wykorzystując materiały roślinne lub syntetyczne - a jednak chciwość każe mu organizować masową zagładę zwierząt... dla uzyskania ich futra. Postrzeganie futra jako luksusowego towaru, na którym można zarobić staje się przyczyną cierpienia i śmierci tysięcy zwierząt.


To wszytsko dzieje się na naszych oczach. Pod Wrocławiem w gminie Żurawina planowany jest holokaust tysięcy norek. Na 42 hektarach rozmieszczona ma być ferma, na której rocznie będzie umierać 185 tysięcy zwierząt. Po prostu brak słów... Czy można przejść obok takiej informacji obojętnie?


"Każdego roku przemysł futrzarski zabija na świecie około 50 milionów zwierząt, głównie lisów, norek, jenotów, szynszyli. Zwierzęta te spędzają całe życie w ciasnych, drucianych i jałowych klatkach. Nie mają możliwości zaspokajania swoich naturalnych potrzeb, takich jak potrzeba pływania w przypadku norek czy kopania w przypadku lisów. Powoduje to u nich duży stres, co prowadzi do przypadków samookaleczania, kanibalizmu i chorób psychicznych. Rany na łapach i ogonach, odgryzione uszy, zaropiałe oczy, zwierzęta pogrążone w apatii lub szaleńczo miotające się po klatkach to częsty widok na fermach futrzarskich. Ponadto, zwierzęta najczęściej nie są leczone. Problemy te zostały udokumentowane podczas licznych śledztw przeprowadzonych przez aktywistów i aktywistki w krajach takich jak Norwegia, Finlandia, Szwecja i Hiszpania.
Fermy futrzarskie nie tylko powodują cierpienie zwierząt, ale także zatruwają środowisko. Odchody zwierząt na fermach wsiąkają bezpośrednio w glebę i wraz z deszczem przedostają się do rzek, zanieczyszczając środowisko wodne fosforem i azotem i prowadząc do śmierci ryb. Powietrze zatruwane jest przez substancje uwalniające się z odchodów zwierząt, spalanie obdartych z futra zwłok oraz przez proces garbowania.
W tej chwili w Polsce jest około 800 ferm hodujących zwierzęta na futra. Zabija się na nich ok. 4,3 miliona zwierząt rocznie (wg. danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 2010 r.). Produkcja ta plasuje Polskę na czwartym miejscu na świecie. Liczba ferm wzrasta, ponieważ hodowcy przenoszą się do Polski z krajów, w których wprowadzono zakazy lub ograniczenia hodowli. Plany budowy ferm bardzo często wywołują sprzeciw mieszkańców – przykładem są miejscowości takie jak Chłopowo, Dobków, Gniezno, Krąpiel, Myślibórz, Nowogard, Tarnów czy Sobieszczany-Kolonia." (Źródło: http://www.otwarteklatki.pl/antyfutro/)


Czy można cieszyć się pięknem futra lub innego wyrobu skórzanego - wiedząc, że to część czyjegoś zmasakrowanego i uśmierconego ciała? Że stoi za nim czyjeś okrucieństwo i czyjeś cierpienie? Obrzydzeniem napawa nas fakt posługiwania się przez Nazistów przedmiotami wykonanymi z ludzkiej skóry. Jest to dla nas takie wstrząsające. Dlaczego tak samo nie jesteśmy wstrząśnięci na widok setek portfeli, skórzanych kurtek, toreb, butów i futer zawalających nasze sklepy? Czy ludzka skóra jest bardziej cenna i wyjątkowa niż skóra zamordowanego zwierzęcia?
Ostatnio rozmawiałam z kobietą sprzedającą torby z "ekologicznej skóry" - czyli wytworzone sztucznie, imitujące skórę zwierzęcą. Ucieszył mnie fakt, że istnieje tak ogromny wybór torebek, za którymi nie stoi uśmiercone życie. Kobieta argumentowała, że torby z prawdziwej skóry, których kilka także miała w sklepie - to przecież nic złego, bo zwierzęta nie są zabijane dla tej skóry, tylko dla mięsa, a skóra zostaje pozyskana niejako "przy okazji". To jeden z wielu argumentów, którymi mamią się wszyscy "dobrzy ludzie". Czy przez to zakup torebki staje się bardziej "czysty moralnie"? Że zwierzę zostało zabite dla innych celów? Nie trafia do mnie ten argument.

W pełni identytfikuję się z celami kampanii "Antyfutro"!!!
"I'd Rather Go Naked Than Wear Fur"

http://www.otwarteklatki.pl/
 

czwartek, 28 marca 2013

Metafizyka mięsa

„Jakie to dziwne, że zjadając inne ciało, doświadczać potrafimy przyjemności smaku, a nie budzi się w nas poczucie wdzięczności i nie myślimy o tym, że oto uczestniczymy w zdarzeniu ostatecznym. Przyjmując inne stworzenie jako pokarm, dokonujemy transformacji śmierci w życie. Na razie jest to śmierć innej istoty, a nasze życie, ale z czasem wszystko zostanie wyrównane. Za każdym razem, gdy połykamy inne ciało, stajemy się miejscem przejścia przez śmierć na drugą stronę życia. Przemiana ta ustanawia świętość aktu jedzenia, szczególnie wyrazistą, gdy przyjmowanym pokarmem jest mięso […]. Obojętność, jaką objawiamy wobec tego aktu i wobec ceny, za jaką zachowane jest nasze i każde istnienie – dopóki trwa – jest karygodna, i tę karę sami stale płacimy, gdy wegetujemy niezdolni do przeżycia wartości zdarzeń podstawowych […]. Żywe procesy zamieniamy w mechaniczne przebiegi, których sensu nie tylko nie próbujemy zrozumieć, ale nawet nie domyślamy się, że jest w nich coś, co może domagać się uwagi […]. Gdy nadchodzi śmierć, powinniśmy z wdzięcznością pomyśleć o tych wszystkich stworzeniach, które w ciągu życia zjadaliśmy, bo były ofiarą służącą naszemu istnieniu. I powinniśmy modlić się do tych stworzeń. A następnym powiedzieć: jedzcie! To jest moje ciało i moja krew”.

Jolanta Brach-Czaina (1992) Metafizyka mięsa ze zbioru Szczeliny istnienia  

niedziela, 24 marca 2013

Jajo

Jajo symbolizuje genezę, powstawanie nowego życia, doskonały mikrokosmos. Owalna masa ze złotym środkiem wirującym wśród srebrno-szarej półprzeźroczystej masy. Ontologicznie jajo stanowi wyraźnie wyodrębniony byt o szczególnej formie. Jego owal jest stabilny, stały, ma wyraziście zakreślone granice. Wnętrze jest jednak płynne i delikatne. Fluidalne. Jajo stanowi obiekt zamknięty w sobie i samowystarczalny, którego tajemnicze przemiany toczą się we wnętrzu. Wypełnione jest enegią. Dynamiczne, gotowe do ekspansji i kreacji. W odpowiednich warunkach podlega transformacji i wytwarza nowy byt.
"Jajo jest uniwersalnym symbolem tajemnicy pierwotnego aktu stworzenia [...]. Niewiele zwykłych naturalnych obiektów ma takie, tłumaczące się samo przez się, a zarazem głębokie znaczenie." (Tresidder 2005: 70)
Stanowi obietnicę odrodzenia i nadzieję na nowe życie. Samo w sobie jest tym nowym życiem w procesie samotworzenia. W ludzkim porządku symbolicznym jajo funkcjonuje jako symbol odrodzenia, nadziei i pomyślności.
"W folklorze całego świata jajo jest symbolem pomyślności i sugeruje powodzenie, bogactwo oraz zdrowie. Złotych lub srebrnych jaj magicznych strzegą smoki. Z jaj rodzą się bogowie i herosi" (Tresidder 2005: 70)
Rozumiem ten porządek symboliczny jako część naszej ludzkiej kultury, jej mitów, legend i inspiracji, głęboko zakorzenionych narracji, kosmologicznych zachwyceń. Ale prawdziwe, materialne jaja nie stanowią bytów symbolicznych, ani tym bardziej nie występują osobno - poza gniazdem, poza celami, do których stwarza je natura. Nie są też własnością człowieka. Prawda jest taka, że bezprawnie je on zawłaszcza i podkrada innym gatunkom - ptakom, gadom, rybom.


W tym świetle trudno uznać pisanki i malowane jajka wielkanocne za przejaw humanizmu czy wzniosłości człowieka. Praktyki masowej produkcji i wykradania jaj innym żywym stworzeniom po to, aby zrobić z nich ozdobę i zabawkę wielkanocną wydają mi się perfidnym i barbarzyńskim zwyczajem, równie obrzydliwym jak farbowanie żywych kurczaków i sprzedawanie ich jako ozdób wielkanocnych. Czy po to aby świętować musi zostać zabite i skrzywdzone tyle istnień?
Nie uważam aby było coś pięknego ani tym bardziej godnego pochwały w tradycji podbierania innym gatunkom ich jaj, malowania ich, wystawiania na widok publiczny, odprawiania nad nimi modlitw i "święcenia" ich - po tym jak zostały bezpowrotnie uśmiercone - cieszenia się z nich jak z przedmiotu, zabawki lub dekoracji wielkanocnego stołu, a następnie zjadania lub wyrzucania. Gdzie tu uświęcenie nowego życia, gdy zostaje ono bezpowrotnie utracone? W tej wielkanocnej tradycji jajko jako symbol życia jest tak naprawdę symbolem odebranego życia.

Gniazdo kosa z jajkami
Źródło: Amselnest lokilech (Wikipedia)

Dlatego jaja uznaję tylko w gnieździe, tam, gdzie jest ich miejsce, gdzie ptak, który je zniósł, wysiaduje je, ogrzewa swoim ciałem, oczekując swojego potomstwa. Do tego "służy" jajko. Takie jest jego przeznaczenie (τέλος).

Pokrywa z alabastru przedstawiająca nieopierzone pisklę
w gnieździe z czterema jajkami
Teby, Egipt.
 
W tym roku na Wielkanoc nie będę jadła jajek. Nie przejdzie mi także przez gardło życzenie innym "smacznego jajka". Ale życzę wszystkim zgłębiania tajemnicy jaja jako symbolu nowego życia, a poprzez to odkrywania tajemnicy życia w ogóle.


Bibliografia

Jack Tresidder (2005), Słownik symboli. Ilustrowany przewodnik po tradycyjnych wyrażeniach obrazowych, znakach ikonicznych i emblematach. Warszawa: Wydawnictwo RM, s. 70.

Ami Ronnenberg, Kathleen Martin (eds.) (2010) The Book of Symbols. Reflections on archetypal images, China: TASCHEN, p. 14-15.

Zdjęcie: gniazdo kosa by Lokilech (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/) or CC-BY-SA-2.5-2.0-1.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5-2.0-1.0)], via Wikimedia Commons
 je on

środa, 20 marca 2013

prawa zwierząt

Wykład Gary'ego Yurofsky'ego na temat zapomnianych ofiar świata - zwierzętach.





http://notest.pl/lista

poniedziałek, 4 marca 2013

Kontinuum

"W głębi kontinuum" (The Continuum Concept) to książka autorstwa amerykańskiej pisarki Jean Liedloff (1926-2011) wydana po raz pierwszy w 1975 roku. Książka opisuje koncepcję wygenerowaną przez autorkę na bazie jej własnych doświadczeń wyniesionych z wypraw do wenezuelskiej dżungli, podczas których żyła wśród Indian Yequana, obserwując ich sposób opiekowania się dziećmi oraz ogólne podejście do życia i działania.

Jean Liedloff w swojej łodzi z kotem, czerwiec 2000
Zdjęcie: Gabi Reichert

Koncepcja kontinuum opisuje ideę, według której aby osiągnąć optymalny fizyczny, mentalny i emocjonalny rozwój istoty ludzkie - w okresie dzieciństwa - muszą przeżyć pewne szczególne rodzaje doświadczeń, do których nasz gatunek adaptował się w długim procesie ewolucji. Dla niemowląt doświadczenia te obejmują:
  • ciągły fizyczny kontakt z matką (lub innym troskliwym opiekunem) od chwili urodzenia;
  • spanie w łóżku rodziców dopóki samo nie opuści go z własnej woli;
  • karmienie piersią "na żądanie" oraz pielęgnacja w odpowiedzi na sygnały ciała;
  • bycie ciągle noszonym na rękach lub pozostawanie w bezpośrednim kontakcie fizycznym z kimś (zazwyczaj z matką), kogo ma się szansę obserwować w sytuacjach codziennych czynności - przynajmniej do momentu, w którym niemowlę nie zacznie - zgodnie z własnym impulsem raczkować (zwykle do 6-8 miesiąca życia);
  • posiadanie opiekunów reagujących na jego sygnały (krzyk, płacz) bez osądzania, irytacji lub unieważniania czy lekceważenia jego potrzeb, jednakże nie okazujących mu nadmiernej atencji i nie czyniących z niego stałego centrum zainteresowania;
  • odczuwanie (i wypełnianie) oczekiwań swoich opiekunów, że jest z natury społeczne i kooperatywne, że ma silny instynkt samozachowawczy, że jest serdecznie i z radością przyjmowane i traktowane z szacunkiem.
W przeciwieństwie do tych naturalnych potrzeb dziecko we współczesnych społeczeństwach zachodnich w okresie okołoporodowym i niemowlęcym najczęściej doświadcza:
  • traumatycznej separacji od swojej matki w czasie porodu w związku z procedurami i interwencjami medycznymi i umieszczeniem na oddziale położniczym; tej traumatycznej sytuacji towarzyszy często płacz innych noworodków;
  • odizolowania w domu, gdy śpi osobno, zaspyając z płaczem;
  • karmienia o ustalonych porach (scheduled feeding) a nie "na żądanie";
  • lekceważenia lub pacyfikowania potrzeb fizycznych dziecka przez otoczenie;
  • wykluczenia i odseparowania od normalnej aktywności ludiz dorosłych;
  • pozostawiania na wiele godzin w żłobku w łóżeczku lub kojcu, gdzie nie otrzymuje adekwatnej stymulacji - w kontakcie jedynie z zabawkami i innymi nieożywionymi obiektami;
  • ignorowania, zniechęcania, onieśmielania, umniejszania lub nawet karania przez opiekunów za płacz lub za inne sygnały dyskomfortu lub manifestowania potrzeb;
  • albo nadmiernego zainteresowania, zatroskania lub lęku ze strony opiekunów, czyniących z niego centrum zainteresowania;
  • poczucia (i potwierdzenia) oczekiwań rodziców, że brak mu instynktu samozachowawczego i jest niezdolne do samodzielnego przetrwania, że jest z natury antyspołeczne i nie potrafi nauczyć się poprawnych zachowań bez surowej kontroli, straszenia czy innych manipulacyjnych technik rodzicielskich, które podkopują jego naturalny proces uczenia się.  

Małe "pierwotne" społeczności nie potrzebują naprawczych programów społecznych, psychoterapii, socjoterapii ani więziennictwa. Nie muszą radzić sobie z problemami przestępczości i nieprzystosowania społecznego. Żyją szczęśliwie i harmonijnie, ponieważ troszczą się o swoje dzieci. Umożliwiają im prawidłowy i harmonijny rozwój. Właściwie ten rozwój stymulują od samego początku. Nurtuje mnie pytanie gdzie pogubiła się nasza cywilizacja, że utraciliśmy te zdolności, skazując "nasze" dzieci na neurotyczne życie pełne napięć i konfliktów wewnętrznych, na stawanie się dorosłym, który nie jest w stanie myśleć o nikim poza sobą? W którym momencie zeszliśmy na niewłaściwą ścieżkę zaprzepaszczając doświadczanie pełni, samorealizacji i poczucia jedności z pulsującym życiem wokół, którego częścią przecież jesteśmy. Dla jakich wartości i zysków cywilizacja zachodnia poświęciła coś tak cennego? I czy naprawdę było warto?


W 2010 roku ukazało się polskojęzyczne wydanie książki w przekładzie Cezarego Urbańskiego i z przedmową Sylwii Chutnik (Wydawnictwo Mamania).

 
Linki:
http://www.continuum-concept.org/book.html
http://www.mamania.pl/ksiazki/w-glebi-kontinuum,4
http://www.prozdrowie.pl/Artykuly/Ciaza-i-Dziecko/Noworodek-i-niemowle/Magia-przytulania

 

piątek, 1 marca 2013

Przychodzimy...

Przychodzimy i odchodzimy z pustymi rękami.


Przychodzenie z pustymi rękami,
odchodzenie z pustymi rękami,
to jest ludzkie.
Gdy się rodzisz, skąd przychodzisz?
Kiedy umierasz, dokąd odchodzisz?
Życie jest jak przepływający obłok, który się pojawia.
Śmierć jest jak przepływający obłok, który znika.
 
 
 
 

poniedziałek, 25 lutego 2013

Buddha

...


Czujące istoty są niezliczone; ślubujemy je wszystkie wyzwolić.
Iluzje są nieprzebrane; ślubujemy je wszystkie wykorzenić.
Nauki są niewyczerpane; ślubujemy je wszystkie zgłębić.
Droga Buddy jest doskonała; ślubujemy ją osiągnąć.


Szkoła Zen Kwan Um w Polsce





niedziela, 24 lutego 2013

Unity

Jedność.
"Co jest ostatecznym celem życia? Dla jednego na dziesięć milionów ludzi odpowiedź brzmi: "Oświecenie" (Enlightenment). Dla pozostałych - celem jest odnieść sukces, być bogatym, mieć władzę itd.
Film UNITY adresowany jest do tych, którzy głodni głębszego znaczenia egzystencji i mocniejszego połączenia własnego sposobu życia ze wszystkimi jego przejawami." Chodzi o świat, który "nie opiera się na podziałach i opozycjach: "my" - "oni", "bogaty" - "biedny", "czarny" - "biały", "hetero-" - "homoseksualny", "człowiek" - "zwierzę" ale raczej postrzegany jest  jako jedność i niepodzielność. Film prezentuje wyobrażenie świata, w którym jesteśmy wszyscy tak samo doceniani, nawet jeśli nie jesteśmy tacy sami: człowiek - zwierzę - drzewo."


















http://unitythemovement.com/
 

sobota, 23 lutego 2013

Earthlings

Mieszkańcy ziemi, Ziemianie (Earthlings) to zbiór obejmujący wszystkie żywe istoty na Ziemi.
EARTHLINGS to także mocny film dokumentalny na temat tego, jak ludzkie społeczeństwo traktuje zwierzęta. Film wielokrotnie nagradzany - ze ściażką dźwiękową Moby'ego i narracją Joaquina Phoenix - adresowany jest do każdego, kto troszczy się o los zwierząt i marzy o lepszym świecie.  
Na stronie http://earthlings.com/ można obejrzeć ten film.


Jest to jednak wyzwanie niezwykle trudne i bardzo bolesne dla oglądającego. Pokazuje jak okrutnie i bezwzględnie traktuje człowiek pozostałych mieszkańców planety. Dotrwałam do 25 minuty...
Film z założenia konwersyjny i niezwykle perswazyjny. Nie pozostawiający złudzeń co do kondycji człowieka. Ukazuje cierpienie zwierząt hodowanych dla ich mięsa, skór i futra, mleka, jaj. Pokazuje los zwierząt wykorzystywanych przez laboratoria badawcze, zwierząt w schroniskach i w sklepach zoologicznych, w pseudohodowlach oraz w "sporcie" nielegalnych walk zwierząt. Uderza w praktyki stosowane wobec zwierząt na farmach przemysłowych, w rzeźniach i ubojniach rytualnych, w przemyśle kosmetycznym. Również w cyrkach. Porusza także problem zwierząt domowych.
W 1999 roku producent, scenarzysta i reżyser filmu Shaun Monson rozpoczął pracę nad dokumentem na temat sterylizacji i kastracji zwierząt. Materiał filmowy jaki zarejestrował w schroniskach wokół Los Angeles poruszył go tak dogłębnie, że projekt szybko przeewoluował w stronę "EARTHLINGS". Zabrało następnych sześć lat nakręcenie dalszej części filmu, głównie ze względu na trudności z dotarciem do dochodowych przemysłów.
Film początkowo został całkowicie zignorowany przez dystrybutorów, którzy przekonywali reżysera, że nie ma on szans na to by ujrzeć światło dzienne. Obecnie "EARTHLINGS" traktowany jest jako najlepszy film broniący braw zwierząt (definitive animal right film).
Film ukazał się w 2005 roku i ma być pierwszą częścią trylogii. Nation Earth produkuje obecnie drugą część zatytułowaną "UNITY", która ma wyjaśniać jedność natury, zwierząt i rodzaju ludzkiego. http://unitythemovement.com/

piątek, 22 lutego 2013

Przebudzenie

Po przemówieniu Phillippe'a Wollena, byłego szefa CityBanku już nic nie może być takie samo.
W pierwszej chwili niedowierzałam, że padły te słowa, że ktoś wreszcie ośmielił się na forum publicznym glośno i wyraźnie je wypowiedzieć. Ale on naprawdę to zrobił. Zawstydzając nas wszystkich, którzy widząc pędzące kontenery wypełnione żywymi stworzeniami - jedynie wzdychaliśmy smętnie z żalu za tymi biedakami i odwracaliśmy głowę do naszych spraw w poczuciu, że i tak nic nie możemy na to poradzić. Niedowierzanie szybko ustąpiło bólowi, z powodu uzmysłowionej PRAWDY...
Już wiem, że nie kupię więcej i nie zjem nigdy mięsa.
Wielkim smutkiem napełnia mnie myśl, że dopiero teraz stać mnie na tą decyzję.
Bardzo boli świadomość, że właśnie w tej chwili, tysiące niewinnych istot na świecie w niewoli i urągających godności warunkach cierpi z powodu bezduszności i okrucieństwa człowieka. Holokaust wciąż trwa... Trudno się z tym pogodzić, ale życie czujących istot jest dosłownie "na przemiał"... odbierane w sposób przebiegły, zaplanowany, maszynowy, taśmowy, przemysłowy. To jest przerażające! Trudno się z tego otrząsnąć. Nie można już udawać, że ten problem nas nie dotyczy.
Nagle wszystkie ludzkie sprawy przestały być istotne. Niuanse ocen i moralne półcienie przestały istnieć, bo zoabczyłam wszystko z oślepiającą jasnością. Gdzie jest dobro, gdzie jest zło. Co jest moralnie uprawnione, a co jest potwornym nadużyciem. Ta prawda ustrukturalizowała mi cały obraz świata i przywróciła mu właściwe proporcje. Nagle dostrzegam swój rzeczywisty związek ze wszystkimi formami życia na planecie i rozumiem, że jestem częścią ŻYCIA jako całości - jednym z wielu jego przejawów, małą jego cząstką. Ani mniej, ani bardziej ważną od innych. I nie mogę już przestać cierpieć wiedząc o cierpieniu zwierząt, znając potworności, jakie zgotował im człowiek.
Jestem po stronie życia - nie po stronie człowieka.


Przebudziłam się z Matrixa... i nic już nie będzie takie samo.

czwartek, 21 lutego 2013

"Energooszczędność"

Film "Bulb Fiction" (Żarówkowi ściemniacze) Christopha Mayr'a stanowi bardzo ciekawy dokument pokazujący zależności pomiędzy przekonaniami na temat tego, co ekologiczne - prawodawstwem Unii Europejskiej a interesami wielkich koncenrów przemysłowych.


http://www.youtube.com/watch?v=6rZMrYen8No

Bardzo dwuznaczna rola w jakiej wystapiło Greenpeace...

środa, 20 lutego 2013

Woda

Potrzebujemy czystej wody. Woda jest źródłem naszego życia. Ale nie tylko naszego - ludzkiego. Chodzi o życie całej planety, o powiązane ze sobą sieci zależności pomiędzy organizmami i ich środowiskiem. Czy możemy pozwolić sobie na komercjalizację wody?

Piękne boliwijskie przesłanie.
 

Abuela Grillo from Denis Chapon on Vimeo.

Niestety, nie jest to tylko "bajeczka". Mamy z tym procesem do czynienia.
https://www.youtube.com/watch?v=r-4P0G1D2cw

Grabieżcza działalność człowieka dotyczy nie tylko próby zamienienia wszystkiego, co się da w towar, na którym można zarobić. Ludzie motywowani chęcią wzbogacenia się sięgają po zasoby naturalne świata nie zastanawiając się nad konsekwencjami własnych działań. Czy stają się od tego "bogatsi"? Czy udaje im się siebie ubogacić poprzez wyniszczanie tego, co bezcenne?
To nie jest żadne prawdziwe bogactwo.

Misją humanisty we współczesnym świecie jest produkcja wiedzy, która „ma znaczenie”. Znaczenie ma zaś to, co umożliwi przetrwanie życia na naszej planecie. To jest nadrzędny cel. Działać dla przetrwania naszego świata. Wydaje się, że nie będzie to możliwe bez zasadniczej zmiany postaw, utartych przekonań i zwyczajów, które wiodły dotąd ludzkość na manowce, doprowadzając do całkowitej dehumanizacji, utraty godności własnej i odbieranie jej innym. Historia ludzkości jest polem rzeźi dokonywanej bezwzględnie na innych żywych organizmach współbytujących razem z nami w świecie. Zgotowaliśmy holokaust setkom gatunków przypisując sobie prawo do zawłaszczania ich życia, wolności, ich ciał, ich potomstwa. I nadal to robimy... dla własnej wygody odwracając oczy i udając, że nie dostrzegamy zadawanego przez nas cierpienia.
Historia ludzkości to hisoria dokonywanych raz po raz kolonizacji, zawłaszczeń i dominacji.

Wydaje się, że w najblizszym czasie musi nastąpić jakaś zmiana. Pora skończyć z nieodpowiedzialnym i beztroskim zachowaniem oraz z grabieżczym działaniem człowieka. Nie da się tego dalej ciągnąć. Pora wziąć odpowiedzialność i zejść z iluzorycznego piedestału. Chyba, że chcemy zginąć we własnych odchodach, bez czystej wody i powietrza.
 
Mam nadzieję, że ten fatalny scenariusz się nie spełni. Mam poczucie, że jest jeszcze dla nas nadzieja. I o tym będzie ten blog. O nowym spojrzeniu na człowieka i jego miejsce w świecie. I o nowej funkcji humanistyki.